Jak uczy się mózg

Dziecko rodzi się geniuszem

Neurodydaktyka to dyscyplina naukowa opierająca się na wynikach badań mózgu. Ma na celu weryfikację stosowanych dotąd metod dydaktycznych i opracowanie takich koncepcji nauczania, które są dostosowane do sposobu funkcjonowania mózgu i w pełni wykorzystają jego naturalny potencjał.

Mózg jest zdolny do uczenia się poprzez proces nazywamy neuroplastycznością. Neuroplastyczność to zdolność mózgu do zmiany swojej struktury i funkcji w odpowiedzi na otoczenie. 

Mówi się, że każde dziecko rodzi się geniuszem. W rzeczywistości, do 6 roku życia obserwujemy okres największej plastyczności mózgu. Potem mózg również się zmienia i rozwija, ale już nigdy w życiu tak szybko. Od tej pory wprowadzenie jakichkolwiek poprawek i zmian w rozwoju neurologicznym jest trudne, czasochłonne a czasem może nawet niemożliwe.

Rodzice małych dzieci a przede wszystkim nauczyciele często skupiają się rozwoju intelektualnym. Niestety im silniejszy nacisk kładziemy na rozwój intelektu, tym bardziej dewastujemy naturalne zdolności małego dziecka tj. pamięć fotograficzna, kreatywność, wyobraźnia, zdolności językowe, muzyczne i matematyczne.

Liczba dzieci z dysfunkcjami rozwojowymi stale rośnie. Ta wzrostowa tendencja prowadzi do tego, że w 2025 roku aż 25% uczniów będzie miała dysleksję. Zdaniem nauczycieli aż 60% uczniów pierwszej klasy boryka się z problemami rozwojowymi, które uniemożliwiają uczenie się.

Neorodydaktyka w procesie nauki

Jak zorganizować naukę, żeby Wasz maluch rozwinął swój potencjał?

Postawimy tutaj parę tez, które wynikają z najnowszych badań neurobiologii i neurodydaktyki. W kolejnych artykułach rozwiniemy poszczególne obszary w praktyce nauczycielskiej i rodzicielskiej.

Teza 1. - tempo rozwoju nie ma znaczenia

Każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Rozwijająca się inteligencja wyszukuje to, co w danej chwili potrzebuje mózg by się rozwijać. Nie możemy wszystkich zmuszać do rozwoju w tym samym tempie. Tempo rozwoju nie ma znaczenia. Wszystko dzieje się w swoim czasie.

Dzieci bronią się przed robieniem tego, na co nie są gotowe. Zniechęcają się i buntują. 

4 latki  na przykład nie mają rączki przystosowanej do wypełniania kart pracy w liniaturze. Prawdą jest, że ćwiczenia  koordynacji oko-ręka są bardzo ważne, bo ta umiejętność  tworzy nowe połączenia nerwowe. Dłoń ma dużą reprezentację w korze mózgowej. Natomiast małe dzieci mogą rysować np. po piasku, ryżu i mące, malować dłońmi, robić esyfloresy na dużych arkuszach papieru.

Żaden dorosły nie może mieć pewności czego dziecko potrzebuje na danym etapie rozwoju. Natomiast bycie uważnym na reakcje dziecka pozwoli poznać jego możliwości i potrzeby. Dziecko zachęcone do aktywności może się jej podjąć lub zniechęcić. Zachęcanie dzieci na siłę ponad ich zainteresowania i możliwości jest źródłem stresu, który blokuje proces uczenia się.  

Z uwagi na fakt, że dzieci są naturalnie przywiązane do mamy, taty, nauczyciela oznacza, że naturalnie chce podejmować aktywności, które go interesują i które są na jego możliwości. Możemy zaburzyć ich rozwój, bądź dać wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Mamy wybór:-)

Teza 2. - warunkiem rozwoju intelektualnego jest ruch

Dziecko niezdarne ruchowo jest niezdarne intelektualnie. Dzieci musza się ruszać, by nastąpiła integracja percepcyjno-motoryczna (układ dotykowy, przedsionkowy, proprioceptywny).

Motoryczny rozwój dziecka w wieku przedszkolnym w ogromnej mierze odpowiada za potencjał intelektualny. Jeśli dostrzegasz problemy motoryczne malucha, to bardzo dobrze, bo dzięki temu możemy mu pomóc i uzupełnić obszary, które wymagają wsparcia. Potrzeba ruchu jest szczególnie ważna w stresie.

Poprawnie rozwinięty przedszkolak uwielbia wszelkie rodzaje ruchu i realizuje je bardzo dynamicznie: wspinanie, chodzenie po wysokich murkach, bieganie, skakanie, zjeżdżanie, kręcenie się, bujanie, jazdę na dwukołowym rowerze, przeskakiwanie po kamieniach w strumieniu itp.

Dzieci, które nie pełzały lub nie raczkowały prawidłowo, mają problemy z nauką szkolną, a w tym problemy z pamięcią i nauką czytania.

 Dzieje się tak, gdyż prawidłowe pełzanie jest odpowiedzialne za 2 poziomy funkcjonalne mózgu, a wszystkich poziomów jest 7. Zatem dziecko, które nie pełzało prawidłowo nie zdołało ukształtować w pełni swojego mózgu, a przez to i swojego potencjału. Podobnie jest z takim, które nie raczkowało prawidłowo.

Tymczasem pełzanie nazywamy poprawnym dopiero, kiedy maluszek porusza się bardzo dynamicznie, symetrycznie, ruchem naprzemiennym, a do tego na dystansie 50 m dziennie. Raczkując powinno dziennie pokonywać dystanse 400 metrów.

Amerykański badacz, Glenn Doman zauważył, że jeśli zdrowe dziecko z jakiegokolwiek powodu nie przejdzie choćby jednej fazy, to nie będzie w pełni zdrowe, do czasu kiedy damy mu okazję do uzupełnienia tego brakującego etapu. Do 6 roku życia, w okresie największej plastyczności mózgu można uzupełnić zaniedbane obszary i zapobiec dysfunkcjom. Im szybciej, tym większa szansa na sukces.

 

Dlatego zanim wybierzesz zajęcia kształtujące rozwój intelektualny, zabierz dziecko na plac zabaw, salę ćwiczeń, idź do lasu i pozwól mu przeskakiwać konary drzew.

Teza 3. - zabawa jest najwyższą forma nauki

Zabawa jest dla dzieci najwyższą formą nauki.  Niewybawione dziecko nie ma gotowości do czytania, bo nie ma rozwiniętego układu przedsionkowego.

Warto pamiętać, że zabawa pod dyktando traci walory zabawy. Naszą rolą jako dorosłych jest podsuwanie dzieciom mądrych zabawek, które są ciekawe, pozwalają użyć naturalnej kreatywności i wyobraźni dziecka.

Samodzielna zabawa dzieci  bez udziału dorosłych daje dzieciom przestrzeń do powtarzania czynności, robienia błędów, dogadywania się w gronie rówieśników. Dziecko najlepiej uczy się na błędach. Robi to, czego potrzebuje. Robi to co sprawia mu przyjemność, co znów wydziela dopaminę, zwiększającą radość, motywację, zaangażowanie.

Tak istotne jest, by w środowisku dziecka budować kulturę wspierania rozwoju, dopuszczania błędów, pozwalania na nowe czynności bez lęku a z ciekawością i zachwytem nad małym człowiekiem.

Sprawdź także, czy czasem nie obserwujesz nadwrażliwości dźwiękowej, lęku przed lecącą piłką, nieśmiałości lub trudności ze skupieniem uwagi. A może twoja pociecha chodzi na palcach, sprężynując piętami? To wszystko świadczy o nieprawidłowościach, ale do 6 roku życia możemy uzupełnić zaniedbane obszary rozwoju dziecka i zapobiec dysfunkcjom. Jesteśmy jeszcze w okresie dużej plastyczności mózgu, który dobiega już końca.  Warto wówczas przyjrzeć się terapii integracji sensorycznej lub terapii odruchów pierwotnych.

Teza 4. - proces uczenia wymaga zaangażowania

Nauka wymaga aktywności osoby uczącej się. Proces uczenia NIE jest pochodną procesu nauczania. Neuroprzekaźniki uruchamiają się jeśli w otoczeniu dzieje się coś ciekawego i istotnego. Wtedy się dziecko się skupia, zapamiętuje, kojarzy. Dziecko bogate w wiedzę, to dziecko bogate w doświadczenia.

Ponieważ motywacja jest pochodną ciekawości poznawczej a dziecko ma naturalne detektory sensu i nowości, tam gdzie nie ma miejsca na ciekawość, systemowo wygaszana jest motywacja wewnętrzna. Dlatego ważne jest uczenie dzieci myślenia pytajnego, bądź nie zabijania w nich tej umiejętności. Możliwość zadawania pytań uruchamia zaangażowanie w szukanie właściwej wiedzy. Naszym zadaniem jest pracować na zasobach dziecka, czyli na tym co już umie i potrafi.

Dzieci na szczęście to urodzeni odkrywcy i eksperymentatorzy. Czego potrzebuje mózg? Przykładów – reguły tworzy sam. Dlatego tak ważne jest stwarzanie okazji edukacyjnych, momentów do eksplorowania świata.

Proces nauki nie jest procesem kognitywnym. Jest procesem kognitywno-emocjonalno-społecznym. Naszym zadaniem jest patrzeć holistycznie na edukację. Można przekazać informację, ale nie wiedzę lub kompetencje. Niepowiązane informacje, nie tworzą wiedzy. A informacje przekazane bez zaangażowania emocjonalnego, nie budują motywacji.

Teza 5. - inteligencja emocjonalna

W poprzednich artykułach pisaliśmy o inteligencji emocjonalnej dziecka. Inteligencja emocjonalna pomaga w adaptacji, rozumieniu i porozumieniu. Wzmacnia zarówno samoświadomość, jak i świadomość tego co dzieje się wokół. Wyostrza „zmysł obserwacji” i wspiera wyciąganie trafnych wniosków. 

Rozumienie swoich emocji oraz emocji otoczenia sprzyja samoregulacji. To my dorośli jesteśmy odpowiedzialni za proces regulacji emocji. Dziecko nie kontroluje siebie jeśli jest przebodźcowane i zestresowane. Dzięki mózgowym neuronom lustrzanym oraz różnym narzędziom wskazanym w poprzednim artykule wychowamy dziecko,  zadbamy o te sferę. Warto mieć na uwadze, że największy wpływ na jej rozwój wciąż będą miały doświadczenia z okresu dzieciństwa i adolescencji.

Pamiętajmy zawsze, że uspakajając dziecko nie rozpieszczamy go, ale wzmacniamy jego system kontroli.

Teza 6. - nauka w bezpiecznym środowisku

Warunkiem prawidłowego rozwoju dziecka jest poczucie bezpieczeństwa. Dziecko, które się boi, jest oceniane, porównywane – nie uczy się. Przede wszystkim, nie karzmy dzieci za niedojrzałość mózgu, tj.

  • Brak samoregulacji
  • Przebodźcowanie
  • Potrzebę ruchu
  • Potrzebę stymulacji (nuda)

Teza 7 - w nauce uwzględnij prawdziwe potrzeby dziecka

Przestrzeń do nauki powstaje jeśli zaspokoimy prawdziwe potrzeby dziecka. A jego potrzeby zamykają się w bardzo niewielkim katalogu. Są to potrzeby:

  • Bezpieczeństwa
  • Bycia zauważonym
  • Poczucia sprawstwa
  • Swobody i autonomii
  • Bycia twórczym i kreatywnym
  • Ekspresji ruchowej
  • Akceptacji

To zawsze te – niezaspokojone potrzeby są przyczyną złych zachowań. Dzieci nie potrzebują kar i nagród, ale relacji, która pozwala odkryć pierwotna przyczynę niewłaściwego zachowania oraz wzorca zachowań. Kary niszczą relację – wywołują złość, gniew i zemstę. Nagrody zabijają wewnętrzna motywację. Zaspokojone potrzeby budują relację a na niej dziecko buduje swój potencjał w obszarze, który aktualnie dla niego jest ważny.

Parę słów podsumowania

Struktura mózgu zmienia się a jego funkcje wzrastają na skutek tego, co mały człowiek doświadcza:

  • W ruchu
  • Przy muzyce, śpiewie, grze na instrumencie, rysowaniu, malowaniu, eksperymentowaniu, w zabawie swobodnej i kierowanej,
  • W ramach różnych zdarzeń, które napotyka na swojej drodze – od obserwacji biedronki mijanej na spacerze, po wizytę w teatrze,
  • W relacjach z dorosłymi.

Ważne jest przy tym, by do nauki podchodzić kompleksowo – poza rozwojem intelektualnym, dać możliwość swobodnej zabawy, ruchu, relacji z dziećmi i dorosłymi – angażując wszystkie zmysły.

I nie infantylizujmy świata dziecka. Nie udawajmy tego kim nie jesteśmy. Pozwólmy po prostu towarzyszyć dzieciom w naszym świecie, spokojnie, bez lęku, nadmiernych oczekiwań, mając na względzie, że na wszystko przyjdzie odpowiedni czas.  Naprawdę!